A my - jak zwykle. Coz bede pisac.... poszlysmy w stragany!
Myslalysmy, ze te slonie to taka sciema dla turystow. NIc bardziej mylnego. Slonie okazaly sie wspinac na wysokie gory zrecznenie jak kozice, przedzieraly sie z nami przez las, i rzeke, szly ostro pod gore, nad przepasciami i urwiskami. Rewelacja!!! Dla sprawdzenia refleksu poganiacza zrzucilysmy rozowa chusteczke po ktora pan poganiazc raczo zeskoczyl :)) I rownei zgrabnie wskoczyl po sloniowej nodze.
Dojechalysmy do goralskich wiosek emigrantow z Tybetu, podziwialysmu ich i ich rekodzielo :)))
Jak mysllicie, co czyta malenki chlopiec w wiosce na palach, bez pradu i biezacej wody??? Oczywiscie National Geographic!!!!
DZien byl wyjatkowo udany :) Teraz siedzimy w centrum Chiang Rai po kolacji i 2 h buszowania po Night Bazar.
UWAGA: jutro jedziemy do LAosu iplanujemy 3 dni na lodce. Pewnie nie bedziemy meic dostepu do internetu. NApiszemy wic dopiero z Luang Prabang.
Calujemy Was bardzo mocno!!!
4 slonie
No comments:
Post a Comment