Pierwsze wrazenie bylo niesamowite. Luang Prabang przypominal nam Puszkar w Indiach. Poczulysmy sie nareszcie w cywilizowanym swiecie pelnym kolorowych sklepow i knajp. Miasto bardzo przypomina prowincjonalne miasteczka francuskie i francuzow tu strasznie duzo. Wlasciwie jest jedna ulica z knajpami i sklepami konczaca sie targiem i niewiele wiecej.
Aha, 800 swiatyn w tym jedna naprawde warta zobaczenia.

Stara, pieknie malowana i zdobiona.


Od poczatku naszego wyjazdu bylysmy glodne jakichkolwiek zakupow i ostrzylysmy sobie zeby na Luang Prabang, ktory w przewodnikach i na ustach wszystkich dotychczas spotkanych

turystow wydawal sie byc rajem prezentowym. Niestety!!! Okazuje sie ze jestesmy chyba zbyt profesjonalna a w kazdym razie wybredne i LAotanski kicz nas nie bierze, nawet dla zabawy. Sczezrze mowiac troche nas to martwi, poniewaz jest kilka osob czytajacych bloga i ronoczesnie czekajacych na prezenty... Kochani, tym razem nie spodziewajcie sie zbyt wiele.. :((((
Jutro zamierzamy ogladac poranny przemarsz mnichow (ja juz dzisiaj z poswieceniem przelazac w spodnicy przez brame i drut kolczasty- bo hotel byl w ten sposob zamkniety- ogladalam to, ale z relacja zaczekam na dziewczyny).
Potem jedziemy myc slonie zeby przyczynic sie ekologicznie, nad wodospad i przejazdzke po Mekongu (bardzo sie przyzwyczailysmy :)
teraz pozostaje nam tylko masaz i LAO BEER
pozdrawiamy- KA i A
Dla wszystkich wiernych kibicow 4 Sloni - panorama Luang Prabang:
ReplyDeletehttp://www.panoramio.com/photo/2398597
panoramke mozna powiekszyc:)
hehe przyszla dzis pocztówka od Kasi :)) dziekujemy xD i fajnie ze macie fajnie (wiem ze daje ambitne komentarze :P)
ReplyDeletepo zjedzeniu tych wszystkich paproci, łopianów itraw z Mekongu, szczurów, ryb x 4 cm to musicie chyba zmienić nazwę swojego bandu
ReplyDeletemoże coś z różowej pantery? - teraz to modny kolor...
albo jeszcze coś cieńszego